BAD HORROR CLUB- Resident Evil: Afterlife
Artykuł zawiera spoilery!
Zwracam horror filmowi z jednego powodu. Jakimś cudem twórcom udało się nazwać film inaczej niż “cośtam cośtam 3D”. Co prawda końcówka Afterlife nie sugeruje, którą część Resident Evil oglądamy, ale autorzy tytułów takich jak “Piła 3D”, “Piranha 3D”, itd to po prostu tchórze. Niestety na tym się kończą moje komplementy skierowane w stronę producentów, twórców i chłopców na posyłki, którzy pracowali wspólnie przy Resident Evil. Co jest z nim nie tak? Zacznijmy od fabuły....
...i na tym, jeżeli chodzi o fabułę możemy zakończyć.
Kolejnym elementem utrudniającym odbiór filmu jest... No dobrze, gdzieś w tle rzeczywiście majaczy cień fabuły. A oto ona: coś się stało w trzeciej części, której nie widziałam i teraz zamiast jednej Alice jest wiele Alice. Wszystkie Alice napadają na centrum korporacja Umbrella, żeby zabić człowieka z plasteliny (Ken- ten od Barbie- wygląda przy tym facecie tak realistycznie), którego również nie za bardzo pamiętam. Generalnie szlag, czy też praktycznie wybuch atomowy, trafił wszystkie Alice, oprócz tej głównej, która wyróżnia się gorszą fryzurą od swoich klonów. Dochodzi więc do krótkiego spotkania między Alice i Albertem, podczas którego ona zostaje pozbawiona wirusa czyniącego ją nadczłowiekiem, a on wybucha gdzieś z samolotem, w którym się oboje znajdują. Oczywiście żadne z nich nie umiera. Zamiast tego zawisają w czasoprzestrzeni. Jak wszyscy w tym filmie. Ale o tym później.
Alice wybiera się do Arcadii, gdzie ponoć trup nie stoi gęsto. Jednak zamiast odnaleźć przetrwańców, odnajduje koleżankę z części poprzedniej, która nie pamięta niczego, albowiem wielki czerwony krab siedzi na jej biuście.Nie jest zbiegiem okoliczności krab, bo jak już wiemy od dawna z South Parku, Crab People chcą od dawna opanować świat.
Alice porywa Claire, wsiadają do samolotu o niekończącym się paliwie i mkną w stronę Los Angeles, gdzie natykają się na grupę przetrwańców. Grupa jest mała, nijaka i nic nie wnosząca do fabuły, ale jest tam facet z Prison Break, który gra...faceta z Prison Break. Zwróćcie uwagę na wyobraźnię jaką popisali się ludzie od castingu. Wszyscy myślą, że facet z Prison Break jest zły, nikt nie wie, dlaczego, generalnie źle mu z oczu patrzy, ale oczywiście Alice mu ufa. Wypuszczają więc faceta z Prison Break, który oczywiście zna drogę do Arkadii (która okazuje się być statkiem- Alice i Claire są zaskoczone tą informacją, a ja myślę: co za różnica). Na drodze jednak staje im facet z młotem i... pływające zombie.
Zanim skupimy się na elementach tworzących ten film innych niż fabuła, chciałabym tylko zauważyć jedną rzecz...
!!!! ZOMBIE NIE PŁYWAJĄ!!!!!
I niech pozostanie jasne.
Film został nakręcony w 3D i rzeczywiście scena Claire vs Facet z Młotem jest dosyć imponująca, jeżeli chodzi o efekty specjalne. Jeżeli natomiast chodzi o resztę efektów specjalnych, to WTF?!?!?! Czemu każda praktycznie scena jest w slo-motion? Czy twórcy filmu stwierdzili, że publiczność, do której Resident Evil mierzy nie jest wystarczająco rozgarnięta, żeby ogarnąć tą jakże skomplikowaną fabułę i dopiero jak zwolnią film pięćdziesiąt razy to będziemy w stanie nadążyć? Ja rozumiem niektóre sceny akcji, ale OMG scena, w której Alice i Albert dosłownie się zawieszają? Nawet otwarcie, ładnie graficznie, wszystko ok, ale do jasnej cholery, ile można patrzeć na chodzących ludzi z parasolami? Może to taka gra, może gdzieś w tych zwolnionych scenach są jakieś zagadki do rozwiązania? Może jak policzę ile ludzi z parasolami przeszło w otwierającej scenie, to mogę coś wygrać? Ten film trwałby pół godziny. Trwa półtorej tylko i wyłącznie przez to, że WSZYSTKO jest na zwolnionym tempie.
Kolejna rzecz to zły facet. Co jest z tym facetem? W filmie staje się nadczłowiekiem pod wpływem wirusa i nawet sam zauważa, że coś jest z nim nie tak! Przyrzekam, że jeżeli istnieje ludzki wzór dla Kena, to jest to właśnie ten facet. Nie wiem czy to photoshop, operacje plastyczne, czy może zwyczajnie facet jest kosmitą, ale jest zdecydowanie zbyt gładki. Może straciłam wiele z fabuły, bo najzwyczajniej w świecie, nie byłam w stanie się skupić, kiedy ten facet był gdzieś w pobliżu. Rewolucja w aktorstwie: plastelina nie człowiek, ale w filmie zagrać może.
Oprócz sceny pod prysznicami, efekty specjalne wcale nie robią takiego wrażenia. Szczerze powiedziawszy niektóre nie przerażają, tylko bawią. Mówię tu o zombie jako takich, które wyglądają jak ludzie w maskach oraz o Albercie, który jest jedną wielką plasteliną (nie mogę się otrząsnąć, przepraszam). Zombie, które pływają, zombie psy i zombie z ośmiornicą w gardle. Samo ich wymienianie mnie bawi.
Efekty 3D nie są imponujące. Na szczęście nie są nachalne jak to często bywa, ale jednocześnie nie są na tyle użyte, żeby brak okularów czy ich posiadanie wpływało na odbiór całości. Resident Evil tak jak Avatar został nakręcony w 3D, ale o ile Avatara trzeba obejrzeć w 3D, to Resident Evil należy unikać w każdym formacie.
Nie wiem zupełnie, dla kogo jest ten film. W grę nie grałam, ale czytała recenzję zawiedzionych fanów. Jak już powiedziałam, nie jestem na bieżąco z filmem, ale krytycy wyraźnie go nienawidzą. Odpowiedź wydaje nasuwać się sama: Jest to film Paula Andersona zrobionego dla Milli Jovovich na rocznicę ich ślubu. I niestety, wygląda na to, że następna rocznica nie będzie świętowana inaczej.
P.S. Zapomniałam na śmierć, więc edycja edycja:
Milla Jovovich popisała się wybitnym voightostwem w Resident Evil. Niestety w pewnym momencie tęskni za znajomymi, dlatego voight mniej.Ale poza tym 
doktor_pueblo
"Zwracam horror filmowi" ;)
O dzięki Ci queer za te godziny dobrowolnych tortur, którym dla naszego dobra się poddajesz!
queerdelys
Wyszło całkiem przez przypadek to z "horrorem", chciałam zmienić, ale chyba pasuje lepiej niż honor.
Aquilla
A propos przeżywania wypadków samolotowych - nie przebijesz filmu Vexille, gdzie bohaterka przeżywa, kiedy spada na nią helikopter. Na tym teledysku:
http://sernik86.wrzuta.pl/film/0dJVfhDT0ps
W 3:10 widać tę scenę
A co do recenzji znowu obśmiałam się jak dzika norka :D . Jeśli chodzi o złego faceta, proponuję zmienić plakat filmu na taki:

Aika
Nieeee! Poznaję goooooo! To mój nauczyciel fizyki z liceum!
Esme
@aquilla napisałabym ROTFL, ale boję się, że Doktor się wkurzy. Więc tylko tak między nami na ucho. rotfl
doktor_pueblo
ROTFS
(S jak swearing)
michuk
To co, przepraszam, robiły w House of the Dead??
queerdelys
Próbowały się utopić, bo nie chciały być w filmie Uwe Bolla
Esme
Jestem zawiedziona. Zapomniałaś wspomnieć o Ali "Nie Mam Wyrazu Twarzy" Larter, która próbowała udawać Claire. :)
Voighty dla Jovovich zasłużone, ta pani jest totalnym przekozakiem, w dodatku zawsze w nienagannym makijażu.
Wstępniak z parasolami nawet nie mi się podobał. Przewidywałam, że to będzie nalepsze, co ten film ma do zaoferowania i się nie pomyliłam.
Poza tymi marudnymi uwagami obie swoje ręce zajmuję podpisywaniem się pod Twoją notką. Tak jest faktycznie, niestety.
queerdelys
Daj spokój, męska część publiczności jest zabójczo zakochana w Ali Larter-_-'''
Mi też się podobał nawet początek, ale dłużył się niezwykle.
Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook